piątek, 8 lutego 2013

Adolf Hitler, Krystyna Pawłowicz i Jenifer Lopez - czy coś ich łączy?

Ostatnio jestem taki bezpłciowy, taki niby elastyczny, ale chujowy w dotyku, jak masa solna. Byłem na osiemnastych urodzinach kochanej Anny. Moja mamusia wypuściła mnie na całą noc w tereny niezwykle odległe (bo jadą tam tylko dwa autobusy z centrum) bez większych oporów i obaw, co mnie zdziwiło. Oczywiście byłem z tego faktu niezwykle zadowolony i mam nadzieję, że będziemy z moją rodzicielką zawierać więcej takich intratnych kompromisów. Najebany nie wróciłem. Trochę wypiłem, trochę. Poważnie trochę. Czułem się dobrze, nawet znakomicie! Doskonale wiem kiedy przestać, to chyba jest moja wada. Sama Anna powiedziała mi, że po libacji wyglądam niezwykle czysto i krystalicznie, byłem wręcz nienaruszony. To ma taki niezwykły klimat, kiedy siedzisz w sali imprezowej przypominającej piwnicę, jakieś stare katakumby i wychodzisz na papieroska, bez odzienia wierzchniego na lekki mrozik i lekki deszczyk. Magia. Wróciłem koło 9:40. Pijany w chuj koleś z brodą, któremu koleżanka wyjebała sałatkę na koszulę i włosy wysiadł kilka przystanków za późno, bo niestety zasnął w busie. Właściwie to wysiadł gdy obudził go kierowca kończący swój kurs. Te melanżowe wspomnienia są fantastyczne. Powinienem wlewać w siebie więcej, może wtedy nie będę pamiętał co się działo, bo ja niestety wiem zawsze o wszystkim. Nie eksperymentuję z alkoholem, wiem jak to się kończy. Chociaż nawet gdybym wypił w niebotyczne ilości etanolu, to nie pójdę do łóżka z laską, never. Nie będę ojcem, to są zalety bycia częścią zacnej społeczności LGBT.

Wracając do ojcostwa to nienawidze dzieci. Takie małe, upiorne, popierdalające ruchem pełzakowatym między nogami robaki. Bardzo cenię sobie panią Marię Czubaszek. Niezwykła kobieta. Stara jak świat, niekoniecznie piękna, ale z pięknymi przekonaniami (chciałem napisać, że ma piękne wnętrze, ale jara tyle szlug, że raczej ta opcja odpada...). Hitler też był malutkim człowieczkiem, z całą pewnością słodkim bobaskiem wysysającym z cycków mamy nienawiść, którą rozprzestrzenił skurwiel wszędzie gdzie się tylko dało. Boli mnie to, że poglądy ludzi tego typu przetrwały po dzień dzisiejszy i zakorzeniają się w umysłach ludzkości. Całą nietolerancyjną spuściznę przeszłości trzeba wyeliminować z współcześnie działających schematów pojmowania rzeczywistości. Kończąc swoje lewackie przemówienie dodam, iż niezwykłym uczuciem pokochałem bluzy z BOY LONDON. Niby proste, prymitywne, a jednak wystarczająco przekonywujące by skłonić tak niezwykle wymagającego konsumenta, jak ja do zakupu jednej z nich. Tak mi się to skojarzyło z Adolfciem, bo logiem owej firmy jest ten śmieszny orzełek z kółeczkiem w pazurkach. WTF do czego to doszło żebym pisał o modzie. Nie pójdę w ślady wszechobecnego pedalstwa i szafiarstwa, które jest "obeznane"w temacie, pozostanę wierny swoim zasadom. O tak, złoto, kocham złoto. Hehehe, generalnie to nie mam hajsu na żadną z pięknych szmatek od BOY LONDON. Chce pozłacane tunele i też nie mam na nie środków. Nie stać mnie nawet na jebane żelki!!! To taka moja egzaltacja.

Ostatnio pomyślałem sobie, że sprowadzę tutaj szersze grono czytelników, gdy zacznę opisywać swoje związki, a przynajmniej mój punkt widzenia, który im towarzyszył. To by było coś. Nie jestem pewien, czy nasz naród kochany polski jest na to gotowy. To może być szok termiczny, a także może zaburzyć działanie wielu ważnych rzeczy, które powinny działać. Chociaż nie mam niczego ciekawego do powiedzenia w tej materii. A może mam... Bądź co bądź będzie to coś na granicy kiepskiego kabaretu, a filmu z udziałem Jenifer Lopez.

Nie piszę aż tak źle. Mam cztery z polskiego. Jak na moją wychowawczynię i pewne standardy to nie jest źle. Swoim wulgarnym i prostackim piórem poruszam tematy ważne i społecznie użyteczne.

Społecznie użyteczny to antonim słowa jałowy, które to słowo jest bardzo często i niezwykle namiętne używane przez panią Krystynę Pawłowicz, która strasznie drze ryja.


Raj na ziemi...