sobota, 27 kwietnia 2013

Filozoficznie, kurwa...

Ughhh... Jak ten czas szybko leci. To zastanawiające, fascynujące i jednocześnie przerażające. Już wkrótce moje pryszcze zostaną zastąpione przez zmarszczki. Palenie też da się we znaki. Sens życia ucieka w nieznane. Ostatnio mam dziwne przeczucie, że umrę młodo. Czuję, że jestem bliżej końca niż początku. Nie wiem, czy w skutek alienacji w moim umyśle zaczęła się rozwijać jakaś nieznana nauce choroba psychiczna, czy może mój nudny tryb życia stworzył kolejną, wyimaginowaną teorię, która będzie mi pomocna w przetrwaniu. Śmierć nie jest mi aż tak straszna, jak dawniej. Nie wierzę w niebo, reinkarnację i inne tego typu sposoby ucieczki od przykrej rzeczywistości. Jestem zwolennikiem kremacji. Kiedy już stracę kontakt ze światem nie będzie nic. Najzwyczajniej będę tylko martwym człowiekiem, nie jest to dla mnie nic nadzwyczajnego. Bardzo chciałbym umrzeć, a potem powstać z martwych i porozmyślać nad tym doświadczeniem. Niestety jest to niemożliwe, a szkoda. Zastanawiam się, jaki jest cel gromadzenia rzeczy materialnych i niematerialnych w ciągu krótkiego, człowieczego bytu. Życie ludzkie trwa krótko, za krótko. Chciałbym być nieśmiertelnym obserwatorem, zawieszonym gdzieś w przestrzeni, niczym eteryczna mgiełka. W tej postaci mógłbym podglądać ludzkość i jej poczynania. Domyślam się, że nie będzie to nic ciekawego. Planeta ulegnie zniszczeniu, surowce się wyczerpią, ludzie dokonają selekcji między sobą, aż wreszcie Słońce osiągnie znaczne rozmiary. W ten czas na ziemi zostanie tylko syf, ludzkość pójdzie w pizdu. Chyba, że ambitne plany zasiedlenia Marsa, o których wiem z programów dokumentalnych zostaną urzeczywistnione. Powiem szczerze, że jestem na nie. Człowiek to głupia istota. Ludzie nie są dobrzy, nie są piękni, są tylko przypadkowym tworem ewolucyjnym. Moja głupia koleżanka z klasy jest tego idealnym przykładem. Smród, który wydobywa się z jej jamy ustnej jest nie do zniesienia. Kto wie, może to ona przyniesie globalną zagładę? Sądząc po jej głupawym spojrzeniu, może być zdolna do wszystkiego.

Na szczęście człowiek stworzył także wiele dobrych rzeczy takich jak ten mój blog, który jest opoką dla istot myślących inaczej. Jestem dumny, że mogę dzielić się słowem i myślą z mnie podobnymi osobami. Wbrew temu co piszę, czuję, że kiedyś coś osiągnę, być może pośmiertnie. Jebie mnie to.


\Soundtrack,do tego filmu, którego nazwy nie pamiętam zapowiada się miło. Poza panną Beyonce profanującą spuściznę wiecznie żywej Amy Winehouse. Odczułem niesmak, gorycz i skrystalizowaną srakę w trzewiach.

sobota, 20 kwietnia 2013

Formy humanoidalne

Soboty otoczone mgłą wyalienowania są doskonałą terapią na wewnętrzne stany nieznajomości swoich wewnętrznych stanów. Czuję się dzisiaj niczym niezwykle piękna masa kałowa, tak bardzo bezpostaciowa, obsypana złotymi wiórkami siły twórczej... Kolejny odrealniony post na blogu, a mogłem pójść na melanż. Mam wrażenie, że to nie jest wystarczająco kreatywna forma spędzania czasu dla mnie. Obawiam się, że moje zamiłowania do bycia lepszym od przeciętnego człowieka powraca. Wyglądem już nic nie zdziałam. Bycie ponad osobami brzydkimi jest niewystarczalne, odczuwam silną potrzebę poszerzania tego, co w ciągu kilkunastu lat znalazło się pod moją czaszką. Z pewnością jest tam więcej niż może się wydawać, ale ja chcę dalej przyswajać nowe informacje. To zaczęło się już w przedszkolu. Pani, która mdlała na zajęciach, bo była w ciąży kazała przynieść zebranym swoje ulubione książki. Wszystkie te płody, których nosicielki nie dokonały aborcji, które teraz są radykalnymi przedstawicielami lumpenproletariatu zabrały ze sobą lektury o mówiąco-latająco-srających samochodach i nie była to kultowa fantastyka naukowa. Ja przyniosłem coś o dinozaurach. Jest do dalej w czeluściach mojej rozpadającej się szafy na telewizor, który wygląda jak dziesięć plazm ułożonych jedna za drugą. Kiedyś bowiem trzymałem na niej rośliny doniczkowe, które nie miały podstawek. Jako szczęśliwy, małoletni botanik podlewałem je niezwykle obficie, aby dawały dorodne plony, nie zwracając uwagi na butwiejącą sklejkę porośniętą grzybem i różnego typu formami przetrwalnikowymi. Ten historyczny obiekt przypominający mi moje chujowe i nudne dzieciństwo znajduje się tuż obok mnie. Ślady spływającej po drzwiczkach wody zachowały się w stanie idealnym, bez jakiejkolwiek konserwacji. Członkowie mojej grupy mlecznych ząbków przyglądali się jedynie fotografiom i wykłócali się, kto jest największym dinozaurem. Pamiętam jakby to było dzisiaj, ich idiotyczne spojrzenia i to, jak bardzo zasmuciły mnie stany ich umysłów. Oglądali tylko obrazki, a ja czytałem zamieszczone poniżej treści. Kilka dni temu postanowiłem zafundować sobie wieczorek poświęcony nauce i kulturze. Oglądałem dokumenty o życiu pozaziemskim i czytałem poezję Tadeusza Micińskiego. Tak, mnie też to zaskoczyło. Dzisiaj natomiast czytałem trochę o istocie świadomego snu. Chciałbym się tego nauczyć i podróżować po swoim umyśle, bo czuję, że jest tam tak wiele do odkrycia i zbadania... Sądzę, że mam jednak jakąś chorobę psychiczną, która z mojej fantazji stworzyła mały ekosystem, nad którym nie mogę zapanować i przez to wypisuję takie chujstwa. Gdyby Freud żył... na pewno by mnie uleczył. Byłbym normalnym dzieckiem, chodzącym do szkoły z przeciętnymi ocenami, nie zdającym sobie sprawę z wielkości wszechświata i silnego prawdopodobieństwa istnienia w nim humanoidalnych form życia. Strach pomyśleć co się ze mną stanie po zażyciu LSD. Jestem nienormalnym dzieckiem, oceny mam jednak wciąż przeciętne i tak pozostanie przez bardzo długo. A Studia? Me alabastrowe stopy opuszczą wówczas dotychczasowe miejsce bytu, bagno, torfowisko dla kalekich duchowo. Większe miasto to większe możliwości do rozwoju i większe centra handlowe. W przypadku mojej koleżanki są to także większe piersi, silikonowe rzecz jasna.  Po zakończeniu wszystkich procesów edukacyjnych nie widzę sensu życia. Znajdę pracę, będę zarabiać i stanę się szarym człowiekiem, zmuszonym do pozbycia się licznego obkolczykowania i innych niezbędnych dodatków do podstawowej formy biologicznej człowieka. Jeżeli w najbliższym czasie nie wpierdoli we mnie tir tudzież inny masywny pojazd, będę zmuszony zbierać na lifting. Bo jeżeli okaże się, że mój geniusz jest tylko urojeniem (a tak na 70% jest) lub też przeminie, to pozostanie mi najpiękniejsza twarz. Nikt nie jest w stanie pokochać mnie tak bardzo jak ja kocham siebie.

OK, kawa już zrobiła się zimna.

Nie rozumiem nic z tego co powstało powyżej.



niedziela, 14 kwietnia 2013

Wyjście do sklepu po fajki

Nie wiem ile czasu wielcy artyści potrzebują na znalezienie inspiracji. Mnie wystarczyło wyjść do sklepu po fajki. Piękna pogoda. Słonko świeci, ptaszki śpiewają i wszelkiej maści kurwa obleńce prymitywne powychodziły ze swoich mieszkanek z ogrzewaniem centralnym i kurwa są widoczni dla mnie. Tylko nędzne pięć minut tu i tam, kupić sobie zapas nikotyny na najbliższe ciężkie dni wysiłku psychicznego. Zacznijmy od dzieci. Wstrętna latorośl jeżdżąca na hulajnogach i innych prymitywnych jednośladowcach. Robią hałas, nie można usłyszeć własnych myśli, nawet tych skrajnie obscenicznych. Drugim niezwykle istotnym zjawiskiem jest wszelkiej maści robactwo, widoczne wszem i wobec. Zacne grono moich czytelników już wie, że tym mianem określam jednostki nic sobą nie reprezentujące, o wulgarnym wyrazie twarzy, przemieszczające się z osiedla na osiedle w celu nieznanym. Prawdopodobnie spotykają się w konkretnych miejscach stadnie i spożywają alkohol. Oczywiście nie objąłem tym stwierdzeniem konkretnej grupy wiekowej. Starszyzna i wkurwiający zapach grilla tuż tuż. To są pierwsze oznaki wiosny w moim kalendarzu. Wszystko to, czego nienawidzę funkcjonuje ze zdwojoną mocą. Zima jest bliższa memu sercu. Jest chłodno, niesmaczne substancje zwisają z nosa, pod warstwą swetrów z H&M i lumpa pocą się pachy. Jest to jednak czas, gdy można napawać się widokiem martwych przestrzeni i ciszą.  Bardzo mi to odpowiada. Z drugiej strony czekałem na koniec okresu lodu, teraz na go wyczekuję.


środa, 10 kwietnia 2013

"ja zaczne oglądać ruskie kurwa PO bede sie uczyc jak bronią sie posługiwac i wszystkich zajebie"

Nic specjalnego tym razem. Dni mijają szybko i chujowo. Nauczyłem się pary trudnych słów czytając bardzo skrupulatnie streszczenie "Potopu". Z całą pewnością wykorzystam swoje wzbogacone słownictwo na moim skromnym blogu. Jedynym istotnym i niezwykle interesującym zjawiskiem w tym krótkim okresie poweekendowych wkurwień, jest rozpadający się związek mojej młodszej koleżanki. Młody wiek nie ujmuje jej inteligencji, dziewictwa jednak już tak. Mniejsza z tym. Wracając do tematu to przekonuję się coraz bardziej, jak bardzo zbutwiałą i niebezpieczną osobą jest w środku, pomimo urody, dzięki której trzepie niezły hajs w modelingu. Po burzliwym rozstaniu z partnerem (pomijając piętnastominutowe powroty do siebie i wszelkie inne wyznania miłości, a także przerwy na seks) postanowiła się zemścić. Jej plan to prawdziwy majstersztyk. Uchylę jedynie rąbka tajemnicy, gdyż jest to sprawa najwyższej wagi, niezwykle tajna.To istna mistrzyni mistyfikacji, bezapelacyjnie. Jestem zdumiony, że mogę podziwiać jak dorasta prawdziwa kobieta XXI wieku, gotowa kupić strzelbę z promocji aby niszczyć wrogo jej nastawione jednostki i jej byłych.

P.S. W tytule została zachowana oryginalna pisownia ze zbioru moich prywatnych konwersacji z główną bohaterką dzisiejszego wpisu. Bawcie się dobrze

sobota, 6 kwietnia 2013

Tak zrodził się Bóg

Wyjątkowo inna niż wszystkie soboty. Może dlatego, że zjadłem mój ulubiony przysmak, a mianowicie prażoną cebulkę ze spożywczaka. Kiedyś, jakieś dwa lata temu kupowałem na wagę, teraz w plastikowych pudełkach, tudzież w paczuszkach takich śmiesznych... Specyficzna woń wyczuwalna dla potencjalnego rozmówcy z odległości jaka istnieje podczas potencjalnej konwersacji na stojąco przy papierosku, może dwóch. Natomiast pyszny schabowy z urodzin Czesława czeka na mnie w lodówce. Babcia wie, jakie lubię najbardziej. Zawsze chciałem być wegetarianinem, od dziecka. Najzwyczajniej w świecie kochałem i nadal kocham zwierzątka. Mam imponującą kolekcję gumowych robaków w skrzyni z tworzywa sztucznego obok mnie. Jest to bardzo wiekowy przedmiot. Pamiętam jakby to było wczoraj, dzień, w którym wszedłem na nią, źle oszacowałem delikatność mojej niezwykle posągowej figury bodajże siedmiolatka i BUM, rozjebała się, ale nadal stabilnie mieści w sobie wspaniały wehikuł czasu. Dinozaury, ssaki, ptactwo skrzydlate, zwierzęta pełzające, niezwykle biblijne, wszystko! Nawet zmutowane, różowe triceratopsy. Wracając do tematyki bardziej gastronomicznej, to nigdy nie udało mi się zaprzestać spożywania pokarmów pochodzenia zwierzęcego. Nie mam tu na myśli tego, że uwielbiam wpierdalać różne mięsiwa i kiełbaski. Babcia robi takie, a nie inne żarcie i się z nią nie dyskutuje. Przyszłość i utrzymywanie się z własnych pieniążków przyniesie nową dietę, a także masę kredytów i niedopłaty za gaz. Kocham długie kąpiele, stąd pewnie niedopłaty. Niezły ze mnie hipokryta. Niby ekologicznie, a jednak płyn z drogerii pachnący jogurtem przezwycięża chęć do wyrzeczeń ku zdrowiu naszej Matki Ziemi. Hipokryzji nie da się wyzbyć. To jest cecha przypisana nam podczas narodzin. Wsadzana do odbytu poprzez symboliczny klaps w dupala. Pan doktor czyni te honory. Mam nadzieję, że kiedyś poznam człowieka, który w pocie czoła wyciągał mnie i jako pierwszy doznał zaszczytu podziwiania mnie nago. Podobno nie chciałem wyjść. Już wtedy przejawiałem oznaki monstrualnej inteligencji. Widziałem zło tego świata poprzez pępowinę.

piątek, 5 kwietnia 2013

Syf na ryju

Weekendowe plany pod postacią nieróbstwa już zacząłem realizować. Nie potrafię chwycić swojego życia i wpierdolić go w jakieś odpowiadające mojemu światopoglądowi ramy. Ciągle tylko śpię, a w między czasie żrę i sram. Nie jest to kwintesencja tego co chcę robić w ciągu mojego trwania. Mam sporo czasu, ale czuje, że to świetny moment aby zacząć realizować postanowienia, które zacząłem nieprzerwanie wymyślać odkąd skończyłem trzy lata. Między innymi chodzi tutaj o zdrowy tryb życia. Kiedyś tak chciałem, nie wyszło, nie wychodzi po dziś dzień, ale jestem na dobrej drodze ku lepszemu. Dzisiejsza noc będzie dla mnie ważnym egzaminem, bowiem nie mam żadnych papierosów, a po szkole uciąłem sobie pięciogodzinną drzemkę, także nie zasnę prędko. Po tej "krótkiej" chwili w moim łożu zbudziłem się z uczuciem obecności różnego rodzaju syfów i brudów na moim ryju. Nie mogłem poruszać mięśniami mimicznymi. Najgorsze jest to, że po każdej tego typu niekontrolowanej wyprawie do krainy snów budzę się z okropnym uczuciem na twarzy. Wyciąganie śpiochów z gałek, najważniejszy rytuał poranny dzieciństwa.

Mam nowe żele Original Source. Pachną przekurewsko pięknie. Zaraz idę zmyć cierpienie z mego obolałego bożego ciała i zaaplikować na skórę ten cudowny produkt. To jedyny czynnik, który wpłynął pozytywnie na mój dzisiejszy stan. Całą resztę czynników chyba przespałem. W szkole byłem niedysponowany, było zbyt wcześnie i nie byłem wystarczająco aktywny aby odbierać bodźce z zewnątrz, więc nie jest źle.Zakładam, że starczy dnia na wkurwienie.



środa, 3 kwietnia 2013

Smak gówna

Silnie zdegustowany powtórką materiału z matematyki z całego roku zasiadłem przed komputerem. Właściwie to liczyłem, że siła woli pozwoli mi pouczyć się nieco więcej niż ta marna, niecała godzina z przeglądaniem podręcznika i zastanawianiem się po chuj komu wiedzieć ile cukiernik potrzebuje pączków, aby ułożyć piramidę taką, jak na zamieszczonym zdjęciu? Cóż, niewiele mogę się spodziewać po sobie, nieletnim chuju, który od roku usiłuje rzucić nałóg tytoniowy i przestać pisać do pewnych osób, gdyż działa to destrukcyjnie na obie strony, ale najbardziej na mnie. Niektórzy nie powinni złościć z powodu drobnych mankamentów w moim charakterze. To szkodzi urodzie, a moi znajomi nie mają jej zbyt wiele. Jestem zmęczony życiem i zapierdalaniem z jednego Rossmana do drugiego. Mój umysł przypomina mi swoim stanem bezpłciową ścierę do pozbywania się zanieczyszczeń z dup i innych otworów człowieczeństwa. Nie potrafię z nikim złapać kontaktu, komunikatywność spada z godziny na godzinę. Nie wiem czy dobrze wstawiam przecinek w zdaniu wielokrotnie złożonym. Poza tym byłem dzisiaj w barze, piłem soczek, taki o konsystencji wyglądającej na to, że to zdrowy płyn. Dziwne doświadczenie. Do tego czipsy o bliżej niezidentyfikowanym smaku, bo cały fun wymyślony przez producenta polega na tym, że do konsumenta należy określenie jakich produktów chemicznych na podobieństwo czegoś smacznego (na przykład żeberek lub sałatki greckiej) użyto do produkcji tych ziemniaczanych przetworów za prawie ciężko zarobione pięć złotych! Standardowo, każdy kęs i łyk oddzielony od siebie warstwą dymu marki Red&White. Jeśli mój powrót do smutnego życia drugoklasisty, niosącego ciężkie brzemię na swych barkach ma wyglądać tak, to boję się wyobrażenia jakiejkolwiek odleglejszej przyszłości. Przerwy w zapierdalaniu do tego Alcatraz vol2 źle się na mnie odbijają.



Łapcie dziwki.

poniedziałek, 1 kwietnia 2013

Krwawiąca pizda

Święta i po świętach i bardzo dobrze. Wreszcie ludzie spojrzą prosto w oczy smutnej rzeczywistości, wrócą do pracy, do szkoły, zaczną się codziennie wkurwiać i przeklinać nasz podupadły kraj. Ostatnie dni wolności zapowiadały się bardzo przyjemnie. Nic szczególnego nie planowałem, zebrałem trochę hajsu, generalnie to egzystencja innych form życia nie przeszkadzała mi tak bardzo, jak zwykle. Pewnego pięknego popołudnia, nie pamiętam już kurwa którego, siedzę sobie na portalu społecznościowym Facebook i nagle coś mi kurde wyskakuje. No tak, dokładnie wiedziałem o co chodzi. Kilkakrotnie już przez to przechodziłem. Były trzy dni, były dwa tygodnie, może coś jeszcze między tym, przyszedł czas na miesiąc. Chodzi oczywiście o blokadę na publikowanie treści. Nie mogę nawet polajkować kretyńskiego zdjęcia mojej koleżanki kretynki. A wszystko przez zdjęcia nagich kobiet układających się na kształt czaszki. Nie było widać warg sromowych, a cycki były nieduże, ledwo widoczne, w dodatku ostrość także robiła swoje. Dodam iż było to zdjęcie niezwykle artystyczne. Zastanawia mnie to, dlaczego Ewa popierdalała sobie po raju bez ubrań, szlachetnym pląsem i panu Bogu to nie przeszkadzało, nikt nie miał do niej żadnych pretensji. Wyjebał ją dopiero po tym, jak zjadła ten niesklasyfikowany, tajemniczy owoc rozpusty. Przecież Ewcia nie miała na sobie bielizny kurwa Victoria's Secret po uformowaniu jej z żebra Adama. Nie mam pojęcia z jakiej racji, już kolejny raz z rzędu zostaję w ten sposób ukarany. Nie wiem, czy jakiś chuj z moich znajomych mnie prześladuje i wszystkie gołe cycki co mam cudownie wystawione zgłasza, czy może to działa w inny sposób. Kiedyś czytałem, że rolę tych śmiesznych sprawdzających treści na owym portalu pełnią ludzie z krajów słabo rozwiniętych rozwiniętych. Jest to praca słabo płatna, ale nie wymaga ona sprawności intelektualnej, jak się każdy może domyślić. Jeśli to prawda, to różnice kulturowe robią swoje. Cycki to przecież normalna rzecz, cieszą oko normalnego hetero faceta i lesbijki, każdy je widział u swojej mamy, chociaż nie każdy te momenty pamięta. Bardzo przepraszam za tak liczne nagromadzenie wulgaryzmów. Są takie chwile, gdy nie wypada zastępować ich eufemizmami i to jest właśnie ta chwila. Życzę wszystkim, aby mieli tych chwil jak najwięcej. To daje niezwykłe ukojenie i wewnętrzny spokój.

W celach rekreacyjnych dzisiaj wczesnym rankiem planuję udać się na miasto na małe zakupy. Wypiję jakąś kawkę tudzież piwko. Papierosy, to rzecz obligatoryjna. Zerwania z nałogiem przekładam na bardziej szczęśliwy okres w moim życiu. Na chwilę obecną szczęśliwy okres kojarzy mi się z krwawiącą cipą, ale brakiem ciąży. Jestem ciekaw czy w moim ulubionym lumpie czekają na mnie jakieś ubranka, otoczone aurą smrodu poprzednich właścicieli. Mój szlafrok jest kurewnie ciepły. Pędzę go z siebie zrzucić i udac się w objęcia Morfeusza. Właśnie uzmysłowiłem sobie ile przykrości i przeoczonych wyprzedaży czeka mnie w życiu...