Jest jedna rzecz, przez którą mam mieszane uczucia. Odchodzi mi ochota na palenie papierosów. Nie wiem czy się cieszyć, czy płakać. Wyszłoby mi to na zdrowie. Straciłem już tyle pięknych swetrów przez ciągle drożejące L&M light, więc podreperowałbym zawartość mojej szafy, oblepionej wieśniackimi naklejkami przez mojego młodszego brata. Z drugiej strony, bez papierosa mi nie do twarzy. Smród z fajek i nadmiar lakieru do włosów to moje dwa firmowe zapachy, tworzące unikalną więź na moich włosach i ubraniach. Nie pozbędę się tego. Jeśli jakimś cudem tytoń przestanie mi smakować, skonstruuję maszynę, która sama spala papierosy. Będę odprawiać rytualne tańce wokół dymu i w ten sposób mój ulubiony zapach nadal nim będzie. Chociaż czasem, szczególnie nocą dym po prostu powoduje u mnie wymioty. To jest toksyczna miłość.
Ostatnimi czasy zbieram bardzo dobre stopnie w szkole, nawet za dobre, jak na mnie. Okres kujoństwa mam już za sobą i bardzo się z tego ciesze, bowiem było to przykre przeżycie. Gimnazjum wspominam niemile, liceum też tak będę wspominać. Nie rozczulam się sentymentalnie nad pierdołami. Po maturce, którą może napiszę dobrze wypierdalam stąd, jak najdalej. Nie wspominam nawet ludzi z przeszłości, może dlatego, że nie mam co wspominać. Nie mam nic pozytywnego do przypomnienia sobie o ludziach, którzy kiedyś coś znaczyli w moim życiu cioty. Jedyne do czego wracam i będę wracać to muzyka i teksty z dawnych lat i moje własne, przelane na papier tudzież sieć internetową myśli. Dalej jestem nabuzowany. Ludzie wciąż mnie denerwują, ale już na inny sposób. To głupie, bo nie potrafię sprecyzować czy kogoś lubię, czy zadaję się z nim z bliżej niewyjaśnionych przyczyn, takich jak spontaniczność, samotność, potrzeba zapalenia papierosa czy chęć porozmawiania z kimś. Nawet jeśli ten ktoś znacznie odbiega od mojego (nie oszukujmy się) niezłego poziomu intelektualnego. Rozmowy z takimi osobami są komiczne. Z biegiem czasu odbiegać zaczęli wszyscy. Kiedyś to była mimowolna izolacja od społeczeństwa, teraz to eksperyment. Nie do końca trafnie to określiłem, ale nie chcę mieć głębokich relacji z ludźmi, stwierdziłem, że jest mi to niepotrzebne i przeszkadza. Bez odpowiedzialności, że należy wykonać coś dla jakiejś pierdolonej przyjaciółki jest dużo lepiej. Z ludźmi dobrze się tylko pije alkohol i zażywa substancje halucynogenne, nic poza tym. Zdanie oczywiście zmienię za jakiś czas, bo w tej płaszczyźnie jestem bardzo niestabilny. Mam taki okres, wiecznego podkurwienia i wyimaginowanej desperacji.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz