Mam chwilę, więc coś napiszę. Coś niezbyt inteligentnego i porywającego, ale da się poczytać.
Piąteczka z chemii. Pochodne węglowodorów, czy jakoś tak. Jestem z siebie i z babki dającej mi korki bardzo dumny. Nie sądziłem, że pójdzie mi to z taką łatwością z jaką mi poszło, bez jakichkolwiek wspomagaczy napisanych mikrodrukiem na malutkich karteczkach. Cóż, na tle klasy wypadłem najlepiej, rozpaliło to we mnie nadzieję na pozytywny wynik z rozszerzonej maturki z chemii, którą miałem zamiar pisać jako niedojebana lekko tleniona blondynka w pierwszej klasie liceum. Czuję się z tym wprost rewelacyjnie, że potrafię coś czego inni nie potrafią, za przepierdolone pięćdziesiąt złotych mojej kochanej mamy! Pomimo tej nagłej zmiany nie podchodzę entuzjastycznie do swojej przyszłości, która jest już ukierunkowana na jakieś tam studia związane medyczne i inne takie przepierdolone sprawy. Kieruneczki o pięknie brzmiących i bliżej nierozumianych mi nazwach nie przemawiają do mnie. Nie widzę siebie gdzieś w aptece, albo tym bardziej z nitką w ręce, zszywającego tak ślicznie włożony balonik z solą fizjologiczną w cycku starszej pani. Potrzebna mi taka praca, dzięki której moja kreatywność odnajdzie odpowiednio ukształtowane ujścia. Nie czuję się uczniem, który spełnia swoje marzenia, w przyszłości zostanie lekarzem i będzie ratował ludzkie życie lub też sprzedawał gumy za szybą z dziurką (oczywiście jeżeli pozwala na to klauzula sumienia). Ostatnio nachodzą mnie myśli, bardzo dziwne myśli. Myślałem, co by było gdybym poszedł po gimnazjum do zawodówki i uczył się fryzjerstwa? Myśli te szybko zostały stłumione przez potrzeby pierwotne, takie jak zapalenie papierosa czy masturbacja, tak jestem singlem. Nie potrafię sobie wyobrazić siebie, z kolczykami, tatuażami i stetoskopem, gdy wypisuję jakieś papierki dla chorych dzieci roznoszących zakazane zarazki wzdłuż i wszerz. Widziałbym siebie jako osobę budzącą szacunek pomimo pewnych odchyleń, dosyć specyficznych. Bardzo sobie tego życzę, ale to tak w wieku 40 lat o ile dożyję i o ile nie skorzystam z dobrodziejstw eutanazji. Chociaż im szybciej tym lepiej. Chciałbym napisać książkę, może nawet kilka. Wymyśliłem już serie jebiących mózg historii, z pewnością kontrowersyjnych. Odbiłby się szerokim echem i zysk też zapewne byłby spory. Na pewno zaadoptuję jakieś biedne zwierzątka ze schroniska. Najlepiej koty... mogą też być rasowe, nie gardzę sfinksami i kotem niebieskim rosyjskim.
Dotarłem teraz do bardzo niebezpiecznego tematu tematu, którym jest adopcja dzieci przez osoby homoseksualne. Nie jest to akt hipokryzji z mojej strony, ale uważam, że NIE! Bo pomyślmy przez chwilę i zadajmy sobie pytanie po chuj? Homo byli i będą i wcześniej nikt nie nagłaśniał tematów o adopcji i nagle jest wielkie bum. Zupełnie niepotrzebnie. Nikt żadnych dzieci nie chce, nikt ze swoim partnerem tej samej płci nie wpierdala się po bachora, żeby go wygodnie prawda usadowić w różowym łóżeczku, gdzieś koło zdjęcia ślubnego z Holandii. Jestem wkurwiony przez wypowiedź niezbyt inteligentnego pana Michała, który robi sobie fejm w telewizji śniadaniowej za ciężkie pieniądze ludzi płacących abonament!!!! Chce dzieci to sobie je zrobi ze swoim parterem. Nie mam znajomych ze środowiska LBGT, którzy chcą mieć dzieci. Być może chodzi tu o różnicę pokoleń. W wielu przypadkach główną rolę odgrywa tylko o sex lub jakby to powiedziała pani Krystyna Pawłowicz "jałowe relacje z partnerem". Izoluję się od takich osób i nie mam z nimi kontaktu z czego bardzo się cieszę. Wracając do tematu, moim zdaniem w adopcjach chodzi przede wszystkim o dobro dzieci, a nie o to, że geje i lesbijki mają prawo do adopcji i tych adopcji wręcz żądają, bo to gówno prawda. Jakiś ciula robi nam wizytówkę przed kamerami i potem tak sprawa się prezentuje. Poza tym nienawidzę dzieci.
Nie lubię w swoich psychicznych wpisach poruszać tematyki politycznej, ale w tym razem musiałem o zrobić, bo głupota ludzka działa mi na nerwy.
Coś na ostudzenie emocji.
Codziennie pragnę więcej takiej prawdziwej muzyki.
I nie mam zielonego pojęcia dlaczego coś się zjebało i na górze są takie małe literki.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz