Geografia jest taka nudna, czemu muszę się jej uczyć? Mogłem urodzić się kimś innym. Ktoś inny miałby te problemy z nauką i codziennie o poranku ten sam dylemat - co na siebie włożyć? Zawsze musi być to coś, w czym nie pojawiłem się w ostatnich dniach ubiegłego tygodnia i czego nie założę w tym tygodniu. Ta zasada nie tyczy się jedynie gaci, bo nie mam ich aż tak wiele.
Słucham przeboskiej Lany Del Rey, ale browary znajdujące się w kuchni wołają mnie i zakłócają dźwięk tej cudownej muzyki. BROWAR. To takie piękne słowo, takie opływowe i subtelne, dające tyle radości. Wiem, to co piszę nie ma głębszego sensu, nie ma jakiegokolwiek sensu, ale w artystyczny sposób staram się opisać moją więź, pakt jaki zawarłem z alkoholem. Będę go pił gdy jest mi smutno. Nic dobrego za tym nie idzie, ale można na chwile popłynąć żółtą rzeką piany w inne miejsce, bardzo ustronne i utajone. Spożycie piwa w samotności, w kiblu w wannie daje inne skutki niż szlachetny ochlaj ze znajomymi. Inne rzeczy przychodzą do głowy, kac też jest inny.
Widzę siebie jako zmęczonego życiem studenta, który nie ma kasy na fajki i ubrania z H&M. Widzę siebie, który nie dostaje się na te studia. Takie paradoksalne wyobrażenie sobie przyszłości przez mój umysł towarzyszy mi od dawien dawna. Nie pozostaje mi nic innego jak wypić te symboliczne piwo o pierwszej w nocy, dla własnej satysfakcji i pewnego rodzaju tradycji, którą sam sobie wymyśliłem i ją kultywuję.




Brak komentarzy:
Prześlij komentarz