Maturalny zapierdol dopadł i mnie - jakież to błyskotliwe stwierdzenie, przecież jestem maturzystą. Wyobrażałem to sobie nieco inaczej, ale wszystko przyjmuje postać bardzo zbliżoną do wykreowanego przeze mnie schematu "pracy" w tych trudnych dla mnie chwilach. Brak czasu na naukę z bieżącego materiału, defekację, masturbację...... tutaj postanowiłem sam ocenzurować swoje myśli aby zachować trzeźwość umysłu, gdyż będzie mi potrzebna, aby wycisnąć z siebie więcej niż moje odpadające od notatek palce, umysł tak piękny jak niedorozwinięty, hajs matki na pomoce naukowe i srający co pół godziny odbyt przepłukiwany skrupulatnie kilkoma kawami dziennie są w stanie mi zaoferować Życie towarzyskie ograniczone zostało do minimum. Właściwie to odebrałem sobie właśnie to minimum, które miałem wcześniej i korzystałem z niego bezwstydnie,... lubiłem to robić, bardzo. Boję się, że zostanę zimną, zapracowaną suką, która nie widzi nic poza książkami. Kręgosłup odmawia mi posłuszeństwa, gdyż swą wymyślną i meandrującą kaligrafią preparuję notatki na niezbyt wygodnym łóżku, w pozycji silnie embrionalnej. Dodam, że faktura tego chujowego mebla odbija się na mojej skórze, tworząc coś na kształt jakiś wzorów plemiennym, w każdym razie wyglądam wtedy odrażająco. Oczekując nieoczekiwanego przybrałem wyjątkowo bojową postawę, moi znajomi maturzyści są dla mnie niczym wrogowie uzbrojeni aż po zęby w zakazaną broń z Afganistanu. Tak już mam, że gdy mi na czymś zależy, to muszę to zrealizować najlepiej jak potrafię, nawet po trupach bliźnich. W przeciwnym razie będę miał kolejny już z kolei, niezwykle piękny okaz niematerialny na półeczkę kolekcjonerską w mojej świadomości, którą błyskotliwie zatytułowałem LISTA RZECZY, KTÓRE ZJEBAŁEŚ I MOŻESZ SIĘ NAD SOBĄ UŻALAĆ (ewentualnie weź zaurocz swoją egzaltowaną i przepełnioną smutkiem gadką jakąś fajną dupe i litością idącą w parze z przeszklonymi oczkami zainicjuj nowy, ciekawy romans) (dużo nawiasów, to są skutki rozwiązywania równań i nierówności i innych rzeczy, które zawsze okazują się źle rozwiązane - jebane odpowiedzi z tyłu, odbierające nadzieję). Ahhhhh! Chciałbym znowu móc udać się do lasu z papieroskiem i w stanie alfa porozmyślać nad sensem swojej egzystencji, chociaż pewnie i wtedy zdałbym sobie sprawę, że całe moje życie w najbliższej przyszłości będzie się skupiało na wiadomo czym. Staram się unikać tego brzydkiego słowa na M nie dla zachowania nienagannej kompozycji stylistycznej mojego nacechowanego pejoratywnie tekstu. Po prostu wkurwia mnie monotonia, która potowarzyszy mi aż do maja. Pozostaje mi jedynie zrealizować wszystkie, tryumfalne postanowienia zrodzone w mojej głowie, a mając na uwadze moje lewicowe poglądy, z całą pewnością było to zapłodnienie in vitro.
A tak poza tym to mi smutno.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz