Nigdy nie lubiłem kolęd. Wizyty wstrętnego i obleśnego księdza, który każe całować posążek człowieka lezącego na dwóch prostych prostopadłych i moczy Ciebie, a także meble i sufit podejrzaną wodą nieznanego pochodzenia. Oczywiście było lepiej niż rok temu. Była to wizyta blondaska, dosyć młody przedstawiciel kleru, w okularach i o idiotycznym wyrazie twarzy osoby, która codziennie żywi się tylko margaryną. Tym razem pan był stosunkowo milszy, ale o równie tępawym spojrzeniu. Dźwięk dzwonków na klace schodowej to przekleństwo. Matka oczywiście nerwowa, najbardziej wierząca (chyba jedyna) w domu przemieszcza się z miejsca na miejsce i atakuje każdą przeszkodę napotkaną na swojej drodze. Ministranci wkurwiają mnie najbardziej. Rok temu takie dwa niskie bobaski zaczęły coś śpiewać, a żeby namalować obrazek na drzwiach jeden drugiemu musiał wejść na barana. Tym razem przyszli dosyć dziwne typy, oboje przyglądali się mojemu obkolczykowaniu. Ksiądz oczywiście musiał się mnie zapytać o moje dziury. Miło było usłyszeć, że jego rodzina (w przeciwieństwie do niego, ale to szczegół) także bardzo lubi piercing. Zdobył u mnie plusa. Wydawało mi się, ze przez całe 15/20 minut ksiądz rozmawiał tylko i wyłącznie z moją matką. Czasem mój ojciec popisał się niezwykle "ciekawą" dygresją. Jestem mistrzem udawania. Tyle lat gram, że wierzę i dalej mi to wychodzi. Źle się z tym czuję, ale nie mam innej opcji, żyję nie pod swoim dachem. Właściwie nie jest to dach moich rodziców tylko podłoga alkoholika z góry, który zalewa nam kibel, kiedyś już o tym pisałem. Teraz tylko czekam na świąteczne wolne, jeden z niewielu plusów polskiego tradycjonalizmu. Właśnie za to ateiści kochają Kościół - za tyyyyyyyyyyyyyyyyle wolnego w ciągu roku.
-Jak tam z twoja wiarą w pana boga Szymonie?
-Bardzo dobrze}
Zapomniałem o jednym. Zostałem zmuszony przepisać kurwa zeszyt z religii, żeby ksiądz miał mi się gdzie podpisać. To był impuls, który skłonił mnie do wyładowania frustracji tutaj.
Mnie to czeka w poniedziałek. Ale nie martw się, też bardzo dobrze gram i od kilku lat udawanie wierzącej mi jak najbardziej wychodzi :D Nawet moja jakże wierząca na pokaz mama się nie zorientowała ;]
Zawsze czytając wyładowania frustracji innych ludzi poprawia mi się humor, no ale to żadna nowość. Akurat jestem w temacie, bo mnie krzyżacy nawiedzili wczoraj.Poza tym, że jego świątobliwość zajmował więcej miejsca niż wszystkie grycanki razem wzięte,'oskarżył' mnie o bycie Ukrainką, wypytał o zarobki każdego członka rodziny po czym wziął kopertę i spierdolił...to mnie wcale nie wkurwił.
Mnie to czeka w poniedziałek. Ale nie martw się, też bardzo dobrze gram i od kilku lat udawanie wierzącej mi jak najbardziej wychodzi :D Nawet moja jakże wierząca na pokaz mama się nie zorientowała ;]
OdpowiedzUsuńZawsze czytając wyładowania frustracji innych ludzi poprawia mi się humor, no ale to żadna nowość. Akurat jestem w temacie, bo mnie krzyżacy nawiedzili wczoraj.Poza tym, że jego świątobliwość zajmował więcej miejsca niż wszystkie grycanki razem wzięte,'oskarżył' mnie o bycie Ukrainką, wypytał o zarobki każdego członka rodziny po czym wziął kopertę i spierdolił...to mnie wcale nie wkurwił.
OdpowiedzUsuń