środa, 3 października 2012

Złoty ząb

Tworzę w głowie fragmenty alternatywnych teledysków do bardzo smutnych i ponurych piosenek, które nigdy nie powstaną. To piękne uczucie. Czemu wszystko musi mi się jebać? Wyjątkowo nie mam na myśli spraw wewnętrznych, takich jak jakieś śmieszne relacje międzyludzkie, chodzi o mojego laptopa. Ekran trzyma się klawiatury tylko na jednym zawiasie, muszę go opierać o meble by uzyskać stabilizację. Na takim sprzęcie się nie da pracować, nie da się uczyć, nie da się pisać bloga i zobaczyć dobrego, branżowego filmu porno. Ciągle jakieś migoczące paseczki, wyglądające niczym misternie poruszające się ławice rybne w zasyfionej Zatoce Meksykańskiej.

Zazdrość znowu znalazła stałe miejsce w moim życiu, ale to nie to samo uczucie co jakiś miesiąc temu, nie jestem zazdrosny o kogoś, kto może jebać się w aucie (i tak też zrobił) z potencjalnym obiektem mojej zazdrości. Skacze mi tak zwany gul, gdy widzę kogoś, kto ma coś czego ja nie mam. Chodzi o bardzo specyficzne przymioty, których z różnych względów nie wymienię.

Chyba będę codziennie przez szkołą zapierdalać do Sephory rozpić się w perfumach Diora, bo na chwilę obecną każdy ułamek sekundy bez tego zapachu to dla mnie uczucie porównywalne do skomplikowanego zabiegu dentystycznego, na moich zniszczonych papierosami terytoriach oralnych. Jeśli już o ząbkach mowa, mam niezwykłą fazę na złoto w jamie ustnej. Dobrze jest mieć frięda, który jest dentystą i zrobi mi to za free, jeśli tylko wybiorę się w tereny Wielkopolski.



Moje moce na dzień dzisiejszy dobiegły końca. Właściwie to mamy już czwartek, okropność...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz